Dziewczynka w czerwonym kapturku z koszyczkiem żegna się z mamą przed domem na skraju wioski Na leśnej ścieżce Czerwony Kapturek spotyka wilka o przyjaznym uśmiechu Czerwony Kapturek zbiera kwiaty na słonecznej polanie Wilk leży w łóżku w czepku babci, a dziewczynka patrzy na niego zdziwiona Babcia, Czerwony Kapturek i myśliwy siedzą wesoło przy stole z ciastem Wilk węszy na dachu, a dziewczynka niesie wiadrem wodę do koryta

Czerwony Kapturek

W drodze do babci · czyta Maja
0:00−8:21

Dla rodziców: W oryginale braci Grimm wilk ginie od kamieni w brzuchu, a drugi wilk topi się w korycie. W łagodniejszej wersji obaj po prostu uciekają do lasu.

Dziewczynka w kapturku z czerwonego aksamitu idzie przez las z ciastem dla chorej babci i spotyka tam przebiegłego wilka. Najsłynniejsza baśń braci Grimm, przetłumaczona z niemieckiego oryginału.

Bracia Grimm · 8 min · czyta Maja

Czerwony Kapturek: tekst bajki

Bracia Grimm (1857). Przetłumaczone z niemieckiego oryginału „Rotkäppchen”.

Dawno, dawno temu żyła sobie mała, słodka dziewczynka, którą kochał każdy, kto tylko na nią spojrzał, a najbardziej ze wszystkich jej babcia, która sama już nie wiedziała, co jeszcze mogłaby jej dać. Pewnego razu podarowała jej kapturek z czerwonego aksamitu. A ponieważ było jej w nim tak ładnie i nie chciała już nosić niczego innego, wszyscy nazywali ją po prostu Czerwonym Kapturkiem.

Pewnego dnia mama powiedziała do niej: „Chodź, Czerwony Kapturku, masz tu kawałek ciasta i butelkę wina, zanieś je babci. Jest chora i słaba, a to ją pokrzepi. Wyrusz, zanim zrobi się gorąco. A kiedy już będziesz w drodze, idź grzecznie i nie zbaczaj ze ścieżki, bo jeszcze się przewrócisz, stłuczesz butelkę i babcia nic nie dostanie. A kiedy wejdziesz do jej izby, nie zapomnij powiedzieć dzień dobry i nie zaglądaj od razu we wszystkie kąty”.

„Zrobię wszystko, jak trzeba”, powiedział Czerwony Kapturek do mamy i podał jej rękę na znak obietnicy. Babcia mieszkała jednak w lesie, pół godziny drogi od wioski. Kiedy Czerwony Kapturek wszedł do lasu, spotkał wilka. Nie wiedział jednak, jakie to złe zwierzę, i wcale się go nie bał.

„Dzień dobry, Czerwony Kapturku”, powiedział wilk. „Dziękuję, wilku”. „Dokąd to tak wcześnie, Czerwony Kapturku?” „Do babci”. „A co niesiesz pod fartuszkiem?” „Ciasto i wino. Wczoraj piekłyśmy, więc chora i słaba babcia zje coś dobrego i nabierze sił”. „Czerwony Kapturku, a gdzie mieszka twoja babcia?” „Jeszcze dobry kwadrans drogi dalej w lesie, pod trzema wielkimi dębami, tam stoi jej dom, a niżej rosną krzaki leszczyny, pewnie wiesz”, powiedział Czerwony Kapturek.

Wilk pomyślał sobie: „Taka młoda, delikatna istotka to dopiero tłusty kąsek, będzie smakować jeszcze lepiej niż staruszka. Musisz to sprytnie załatwić, żeby złapać obie”. Szedł więc przez chwilę obok Czerwonego Kapturka, a potem powiedział: „Czerwony Kapturku, popatrz no, jakie piękne kwiaty rosną dookoła, czemu się nie rozglądasz? Chyba w ogóle nie słyszysz, jak ślicznie śpiewają ptaszki. Idziesz przed siebie, jakbyś szła do szkoły, a tu w lesie jest tak wesoło”.

Czerwony Kapturek podniósł oczy, a kiedy zobaczył, jak promienie słońca tańczą tu i tam między drzewami i jak wszędzie pełno pięknych kwiatów, pomyślał: „Jeśli przyniosę babci świeży bukiet, też się ucieszy. Jest jeszcze tak wcześnie, że i tak zdążę na czas”. Zboczył więc ze ścieżki, pobiegł w głąb lasu i zaczął szukać kwiatów. A gdy tylko zerwał jeden, wydawało mu się, że trochę dalej rośnie jeszcze piękniejszy, i biegł po niego, i tak zapuszczał się coraz głębiej w las.

Wilk zaś poszedł prosto do domu babci i zapukał do drzwi. „Kto tam?” „Czerwony Kapturek, przynoszę ciasto i wino, otwórz”. „Naciśnij tylko klamkę”, zawołała babcia, „jestem za słaba i nie mogę wstać”. Wilk nacisnął klamkę, drzwi się otworzyły, a on bez słowa poszedł prosto do łóżka babci i ją połknął. Potem włożył jej ubranie, nałożył jej czepek, położył się w jej łóżku i zasunął zasłony.

Czerwony Kapturek tymczasem biegał za kwiatami, a kiedy nazbierał ich tyle, że więcej już nie mógł unieść, przypomniał sobie o babci i ruszył do niej w drogę. Zdziwił się, że drzwi są otwarte, a kiedy wszedł do izby, wszystko wydało mu się tam tak dziwne, że pomyślał: „Ojej, mój Boże, jak mi dziś straszno, a przecież zawsze tak lubię być u babci!” Zawołał: „Dzień dobry!”, ale nikt mu nie odpowiedział.

Podszedł więc do łóżka i odsunął zasłony. Leżała tam babcia, z czepkiem nasuniętym głęboko na twarz, i wyglądała tak dziwnie. „Babciu, jakie ty masz duże uszy!” „Żeby cię lepiej słyszeć”. „Babciu, jakie ty masz duże oczy!” „Żeby cię lepiej widzieć”. „Babciu, jakie ty masz duże ręce!” „Żeby cię lepiej złapać”. „Ależ babciu, jaką ty masz strasznie wielką paszczę!” „Żeby cię lepiej zjeść”. Ledwie wilk to powiedział, jednym susem wyskoczył z łóżka i połknął biednego Czerwonego Kapturka.

Kiedy wilk się najadł, położył się z powrotem do łóżka, zasnął i zaczął bardzo głośno chrapać. Akurat obok domu przechodził myśliwy i pomyślał: „Jak ta staruszka chrapie! Muszę zajrzeć, czy nic jej nie dolega”. Wszedł więc do izby, a kiedy podszedł do łóżka, zobaczył, że leży w nim wilk. „Tu cię mam, stary łotrze”, powiedział, „długo cię szukałem”.

Już miał wycelować ze strzelby, gdy przyszło mu do głowy, że wilk mógł zjeść babcię i że może jeszcze da się ją uratować. Nie strzelił więc, tylko wziął nożyce i zaczął rozcinać brzuch śpiącego wilka. Po kilku cięciach zobaczył, jak błyszczy czerwony kapturek. Jeszcze kilka cięć i dziewczynka wyskoczyła, wołając: „Ach, jak się przestraszyłam! Jak ciemno było w brzuchu wilka!” A potem wyszła też stara babcia, jeszcze żywa, choć ledwie mogła oddychać.

Czerwony Kapturek szybko przyniósł duże kamienie i napełnili nimi brzuch wilka. Kiedy wilk się obudził, był tak ciężki, że ledwie mógł wstać. Niezdarnie powlókł się do lasu i już nigdy nie wrócił.

Wszyscy troje byli zadowoleni. Myśliwy zdjął z wilka skórę i poszedł z nią do domu, babcia zjadła ciasto i wypiła wino, które przyniósł jej Czerwony Kapturek, i wróciła do sił. A Czerwony Kapturek pomyślał: „Już nigdy w życiu nie zboczę sama ze ścieżki i nie pobiegnę do lasu, jeśli mama mi tego zabroni”.

Opowiadają też, że kiedy Czerwony Kapturek znowu niósł starej babci ciasteczka, inny wilk zagadnął dziewczynkę i chciał ją sprowadzić ze ścieżki. Ale Czerwony Kapturek miał się na baczności, poszedł prosto przed siebie i opowiedział babci o wilku, który wprawdzie powiedział „dzień dobry”, ale tak źle mu z oczu patrzyło: „Gdyby to nie było na otwartej drodze, na pewno by mnie zjadł”. „Chodź”, powiedziała babcia, „zamkniemy drzwi, żeby nie mógł wejść”.

Wkrótce potem wilk zapukał i zawołał: „Otwórz, babciu, to ja, Czerwony Kapturek, przynoszę ci ciasteczka”. Ale one siedziały cichutko i nie otworzyły drzwi. Wtedy siwy wilk kilka razy okrążył dom, wreszcie wskoczył na dach i postanowił zaczekać, aż Czerwony Kapturek wieczorem pójdzie do domu. Wtedy chciał cichcem pójść za dziewczynką i zjeść ją w ciemności. Ale babcia domyśliła się, co mu chodzi po głowie.

Przed domem stało wielkie kamienne koryto, więc babcia powiedziała do dziewczynki: „Weź wiadro, Czerwony Kapturku. Wczoraj gotowałam kiełbaski, zanieś do koryta wodę, w której się gotowały”. Czerwony Kapturek nosił wodę tak długo, aż wielkie, wielkie koryto było pełne po brzegi. Wtedy zapach kiełbasek doleciał do nosa wilka. Wilk węszył i spoglądał w dół, aż w końcu tak wyciągnął szyję, że nie mógł się już utrzymać i zaczął się zsuwać. I tak zsunął się z dachu prosto do wielkiego koryta. Cały przemoczony wygramolił się z niego i uciekł do lasu, ile sił w łapach. A Czerwony Kapturek wesoło wrócił do domu i nikt nie zrobił mu krzywdy.

Widzisz błąd w tej bajce? Daj znać.