Mama świnia macha przed chatką trzem świnkom, które z tobołkami odchodzą drogą Wilk z nadętymi policzkami dmucha na słomiany domek, a świnka ucieka tylnymi drzwiczkami Trzecia świnka buduje mocny domek z czerwonych cegieł, a dwie pozostałe świnki biegną do niej Świnka siedzi na jabłoni i rzuca jabłko daleko od wilka Świnka w drewnianej maselnicy toczy się z górki, a przestraszony wilk odskakuje na bok Trzy świnki przy palenisku z wielkim garnkiem, a z komina zwisa ogon wilka

Trzy małe świnki

W świat · czyta Maja
0:00−6:51

Dla rodziców: W oryginale Josepha Jacobsa wilk zjada dwie pierwsze świnki, a trzecia świnka gotuje wilka i zjada go na kolację. W łagodniejszej wersji dwie pierwsze świnki uciekają do najmłodszej, a wilk parzy się w gorącej wodzie i ucieka na zawsze.

Trzy małe świnki wyruszają w świat i budują sobie domki ze słomy, z kolczastych gałązek i z cegieł, a pod drzwiami zjawia się żarłoczny wilk. Angielska baśń ludowa ze zbioru Josepha Jacobsa, przetłumaczona z angielskiego oryginału.

Joseph Jacobs · 7 min · czyta Maja

Trzy małe świnki: tekst bajki

Joseph Jacobs (1890). Przetłumaczone z angielskiego oryginału „The Story of the Three Little Pigs”.

Było to dawno, dawno temu, gdy świnki mówiły do rymu, małpy żuły tytoń, kury, żeby siłę miały, tabakę wąchały, a kaczki kwa, kwa, kwa wołały. Żyła wtedy stara świnia, która miała trzy małe świnki. Ponieważ nie miała czym ich wykarmić, wysłała je w świat, żeby poszukały szczęścia.

Pierwsza świnka, która wyruszyła z domu, spotkała człowieka z wiązką słomy i powiedziała do niego: „Proszę pana, niech mi pan da tę słomę, żebym mogła zbudować sobie domek”. Człowiek tak zrobił, a świnka zbudowała sobie z tej słomy domek.

Wkrótce przyszedł wilk. Zapukał do drzwi i powiedział: „Świnko, świnko, wpuść mnie do środka!” Na to świnka odpowiedziała: „Nie, nie, na włoski mojej bródki, bródeczki!” A wilk na to: „To dmuchnę, chuchnę i twój domek zdmuchnę!” I dmuchał, i chuchał, i zdmuchnął jej domek. Ale świnka wymknęła się tylnymi drzwiczkami i pobiegła, ile sił w krótkich nóżkach, szukać trzeciej, najmłodszej świnki.

Druga świnka spotkała człowieka z wiązką kolczastych gałązek i powiedziała: „Proszę pana, niech mi pan da te gałązki, żebym mogła zbudować domek”. Człowiek tak zrobił, a świnka zbudowała swój domek.

Potem znowu przyszedł wilk i powiedział: „Świnko, świnko, wpuść mnie do środka!” „Nie, nie, na włoski mojej bródki, bródeczki!” „To chuchnę, dmuchnę i twój domek zdmuchnę!” I dmuchał, i chuchał, i chuchał, i dmuchał, aż w końcu zdmuchnął domek. Ale i druga świnka czmychnęła tylnymi drzwiczkami i pobiegła w ślad za pierwszą.

Trzecia świnka spotkała człowieka z wozem pełnym cegieł i powiedziała: „Proszę pana, niech mi pan da te cegły, żebym mogła zbudować z nich domek”. Człowiek dał jej cegły, a świnka zbudowała z nich swój domek. Ledwie go skończyła, przybiegły do niej, całe zdyszane, obie pozostałe świnki. Wpuściła je do środka i wszystkie trzy zamknęły drzwi na klucz.

I przyszedł wilk, tak samo jak do tamtych dwóch świnek, i powiedział: „Świnko, świnko, wpuść mnie do środka!” „Nie, nie, na włoski mojej bródki, bródeczki!” „To dmuchnę, chuchnę i twój domek zdmuchnę!”

No i dmuchał, i chuchał, i znowu dmuchał, i chuchał, i jeszcze chuchał, i dmuchał, ale za nic nie mógł zdmuchnąć tego domku. Kiedy zobaczył, że choćby nie wiem jak dmuchał i chuchał, domku nie zdmuchnie, powiedział: „Świnko, wiem, gdzie jest piękne pole rzepy”. „Gdzie?” zapytała świnka. „Och, na przydomowym polu pana Smitha. Jeśli jutro rano będziesz gotowa, przyjdę po ciebie, pójdziemy razem i nazbieramy rzepy na obiad”. „Dobrze”, powiedziała świnka, „będę gotowa. A o której godzinie chcesz iść?” „Och, o szóstej”.

Ale świnka wstała już o piątej i nazbierała rzepy, zanim przyszedł wilk. Wilk przyszedł koło szóstej i zapytał: „Świnko, jesteś gotowa?” A świnka na to: „Gotowa? Ja już tam byłam i wróciłam, i przyniosłam pełen garnek rzepy na obiad”.

Wilk bardzo się na to rozzłościł, ale pomyślał sobie, że jakoś tę świnkę przechytrzy. Powiedział więc: „Świnko, wiem, gdzie rośnie piękna jabłoń”. „Gdzie?” zapytała świnka. „Tam, na dole, w Wesołym Ogrodzie”, odpowiedział wilk. „Jeśli mnie nie oszukasz, przyjdę po ciebie jutro o piątej i nazbieramy jabłek”.

Następnego ranka świnka zerwała się już o czwartej i pobiegła po jabłka. Miała nadzieję, że wróci do domu, zanim przyjdzie wilk. Ale droga była dłuższa, a na jabłoń trzeba było się wspiąć. I akurat kiedy schodziła z drzewa, zobaczyła nadchodzącego wilka, a to, jak się pewnie domyślacie, bardzo ją przestraszyło.

Kiedy wilk podszedł bliżej, powiedział: „Co, świnko? Jesteś tu przede mną? Dobre te jabłka?” „Bardzo dobre”, odpowiedziała świnka. „Zaraz ci jedno rzucę”. I rzuciła je tak daleko, że kiedy wilk pobiegł je podnieść, świnka zeskoczyła z drzewa i uciekła do domu.

Następnego dnia wilk znowu przyszedł i powiedział do świnki: „Świnko, dziś po południu jest jarmark w miasteczku Shanklin. Pójdziesz?” „O tak”, powiedziała świnka, „pójdę. A o której będziesz gotowy?” „O trzeciej”, odpowiedział wilk.

Świnka jak zwykle wyruszyła przed umówioną godziną i poszła na jarmark. Kupiła tam maselnicę, czyli dużą drewnianą beczułkę do robienia masła. Wracała już z nią do domu, kiedy zobaczyła nadchodzącego wilka. Nie wiedziała, co robić. Weszła więc do maselnicy, żeby się schować, i przy tym ją przewróciła. Maselnica razem ze świnką potoczyła się z górki, a to tak przestraszyło wilka, że uciekł do domu i wcale nie poszedł na jarmark.

Potem poszedł do domku świnki i opowiedział jej, jak bardzo przestraszyła go wielka okrągła rzecz, która stoczyła się obok niego z górki. A świnka na to: „Ha, ha, to ja cię przestraszyłam! Byłam na jarmarku i kupiłam maselnicę, a kiedy cię zobaczyłam, weszłam do niej i stoczyłam się z górki”.

Teraz wilk naprawdę okropnie się rozzłościł. Oświadczył, że na pewno zje świnkę i że dostanie się do niej przez komin. Kiedy świnka zobaczyła, co wilk zamierza, zawiesiła nad paleniskiem duży garnek pełen wody i rozpaliła pod nim wielki ogień. I akurat kiedy wilk zsuwał się kominem w dół, świnka zdjęła pokrywkę, a wilk wpadł prosto do garnka.

Woda była tak gorąca, że wilk w mgnieniu oka wyskoczył z garnka, zawył wniebogłosy i z podkulonym ogonem uciekł, ile sił w łapach. Już nigdy nie wrócił. A trzy świnki żyły długo i szczęśliwie w swoim mocnym, murowanym domku.

Widzisz błąd w tej bajce? Daj znać.