Trzy misie idą na spacer, żeby ostygła im owsianka, a do ich domku zagląda tymczasem ciekawska dziewczynka. Angielska baśń o wielkiej, średniej i malusieńkiej miseczce w opowieści Flory Annie Steel, przetłumaczona z angielskiego oryginału.
Flora Annie Steel · 8 min · czyta Maja
Złotowłosa i trzy misie: tekst bajki
Flora Annie Steel (1918). Przetłumaczone z angielskiego oryginału „The Story of the Three Bears”.
Dawno, dawno temu żyły sobie trzy misie, które mieszkały razem we własnym domku w lesie. Jednym z nich był Mały, Malusieńki Miś, drugim Średni Miś, a trzecim Wielki, Ogromny Miś. Każdy miał swoją miseczkę na owsiankę: malutką miseczkę dla Małego, Malusieńkiego Misia, średnią miseczkę dla Średniego Misia i wielką miskę dla Wielkiego, Ogromnego Misia. Każdy miał też swoje krzesło: malutkie krzesełko dla Małego, Malusieńkiego Misia, średnie krzesło dla Średniego Misia i wielkie krzesło dla Wielkiego, Ogromnego Misia. I każdy miał swoje łóżko do spania: malutkie łóżeczko dla Małego, Malusieńkiego Misia, średnie łóżko dla Średniego Misia i wielkie łóżko dla Wielkiego, Ogromnego Misia.
Pewnego dnia misie ugotowały sobie owsiankę na śniadanie i nalały ją do miseczek. Potem, póki owsianka stygła, poszły na spacer do lasu, żeby nie poparzyć sobie pyszczków, gdyby zaczęły jeść za wcześnie. Były to bardzo grzeczne, dobrze wychowane misie. A kiedy ich nie było, obok domku przechodziła mała dziewczynka, którą nazywano Złotowłosą. Mieszkała po drugiej stronie lasu, a mama posłała ją, żeby coś dla niej załatwiła.
Złotowłosa zajrzała najpierw przez okno, a potem jeszcze przez dziurkę od klucza, bo wcale nie była dobrze wychowaną dziewczynką. Kiedy zobaczyła, że w domu nikogo nie ma, nacisnęła klamkę. Drzwi nie były zamknięte na klucz, bo misie były dobrymi misiami, które nikomu nie robiły krzywdy, i nawet im do głowy nie przyszło, że ktoś mógłby je skrzywdzić. Złotowłosa otworzyła więc drzwi i weszła do środka. Ależ się ucieszyła, kiedy zobaczyła na stole owsiankę!
Gdyby była dobrze wychowaną dziewczynką, poczekałaby, aż misie wrócą do domu, a wtedy może zaprosiłyby ją na śniadanie. Były to przecież dobre misie, trochę może szorstkie, jak to misie, ale mimo wszystko bardzo dobroduszne i gościnne. Ona jednak była bezczelną, niegrzeczną dziewczynką, więc sama zaczęła się częstować.
Najpierw spróbowała owsianki Wielkiego, Ogromnego Misia, ale była dla niej za gorąca. Potem spróbowała owsianki Średniego Misia, ale ta była dla niej za zimna. Wtedy podeszła do owsianki Małego, Malusieńkiego Misia i jej spróbowała. Ta nie była ani za gorąca, ani za zimna, tylko w sam raz. Tak bardzo jej smakowała, że zjadła ją całą, do ostatniej łyżeczki!
Złotowłosa była zmęczona, bo zamiast pobiec tam, dokąd posłała ją mama, cały czas łapała motyle. Usiadła więc na krześle Wielkiego, Ogromnego Misia, ale było dla niej za twarde. Potem usiadła na krześle Średniego Misia, ale to było dla niej za miękkie. Kiedy jednak usiadła na krzesełku Małego, Malusieńkiego Misia, nie było ani za twarde, ani za miękkie, tylko w sam raz. Rozsiadła się na nim wygodnie i siedziała tak długo, aż siedzenie krzesełka się zarwało, i bęc, wylądowała na podłodze. Okropnie się rozzłościła, bo była dziewczynką, która łatwo wpadała w złość.
Ponieważ koniecznie chciała odpocząć, Złotowłosa poszła po schodach na górę, do sypialni, w której spały trzy misie. Najpierw położyła się na łóżku Wielkiego, Ogromnego Misia, ale było dla niej za wysokie od strony głowy. Potem położyła się na łóżku Średniego Misia, ale to było dla niej za wysokie od strony nóg. Wtedy położyła się w łóżeczku Małego, Malusieńkiego Misia. Nie było ani za wysokie od strony głowy, ani od strony nóg, tylko w sam raz. Przykryła się wygodnie i leżała tak, aż mocno zasnęła.
Tymczasem trzy misie pomyślały, że owsianka już na pewno dość ostygła, żeby można ją było porządnie zjeść, i wróciły do domu na śniadanie. A nieuważna Złotowłosa zostawiła łyżkę Wielkiego, Ogromnego Misia sterczącą w jego owsiance. „Ktoś jadł moją owsiankę!” powiedział Wielki, Ogromny Miś swoim wielkim, chropawym, mrukliwym głosem.
Potem Średni Miś spojrzał na swoją owsiankę i zobaczył, że w niej też stoi łyżka. „Ktoś jadł moją owsiankę!” powiedział Średni Miś swoim średnim głosem. A potem Mały, Malusieńki Miś spojrzał na swoją miseczkę. Była w niej łyżeczka, ale owsianki ani śladu! „Ktoś jadł moją owsiankę i zjadł ją całą!” powiedział Mały, Malusieńki Miś swoim cieniutkim, malusieńkim głosikiem.
Kiedy trzy misie zobaczyły, że ktoś wszedł do ich domu i zjadł śniadanie Małego, Malusieńkiego Misia, zaczęły się rozglądać dookoła. Nieuważna Złotowłosa, kiedy wstawała z krzesła Wielkiego, Ogromnego Misia, nie poprawiła twardej poduszki. „Ktoś siedział na moim krześle!” powiedział Wielki, Ogromny Miś swoim wielkim, chropawym, mrukliwym głosem.
Nieuważna Złotowłosa wygniotła też miękką poduszkę Średniego Misia. „Ktoś siedział na moim krześle!” powiedział Średni Miś swoim średnim głosem. „Ktoś siedział na moim krzesełku i wysiedział w nim dziurę!” powiedział Mały, Malusieńki Miś swoim cieniutkim, malusieńkim głosikiem.
Wtedy misie pomyślały, że lepiej poszukać dalej, bo może w domu był złodziej, i poszły po schodach na górę, do sypialni. Złotowłosa zsunęła z miejsca poduszkę Wielkiego, Ogromnego Misia. „Ktoś leżał w moim łóżku!” powiedział Wielki, Ogromny Miś swoim wielkim, chropawym, mrukliwym głosem. Średniemu Misiowi zsunęła z miejsca wałek pod głowę. „Ktoś leżał w moim łóżku!” powiedział Średni Miś swoim średnim głosem.
Ale kiedy Mały, Malusieńki Miś zajrzał do swojego łóżeczka, wałek leżał na swoim miejscu! I poduszka leżała na swoim miejscu, na wałku! A na poduszce? Tam leżała złocista główka Złotowłosej, która wcale nie była na swoim miejscu, bo nie miała tam czego szukać. „Ktoś leżał w moim łóżeczku i dalej w nim leży!” powiedział Mały, Malusieńki Miś swoim cieniutkim, malusieńkim głosikiem.
Złotowłosa słyszała przez sen wielki, chropawy, mrukliwy głos Wielkiego, Ogromnego Misia. Ale spała tak mocno, że wydał jej się tylko wyciem wiatru albo dudnieniem grzmotu. Słyszała też średni głos Średniego Misia, ale tylko tak, jakby ktoś mówił do niej we śnie. Kiedy jednak usłyszała cieniutki, malusieńki głosik Małego, Malusieńkiego Misia, był on tak ostry i tak piskliwy, że od razu ją obudził.
Zerwała się na równe nogi. Kiedy po jednej stronie łóżka zobaczyła trzy misie, wygramoliła się z niego drugą stroną i pobiegła do okna. Okno było otwarte, bo misie, jak przystało na dobre, porządne misie, zawsze rano po wstaniu otwierały okno w sypialni. Niegrzeczna, przestraszona mała Złotowłosa wyskoczyła przez okno. Czy pobiegła do lasu i tam zabłądziła, czy też znalazła drogę do domu i mama porządnie ją skrzyczała za to, że łapała motyle, zamiast zrobić to, o co ją proszono, tego nikt nie wie. Ale trzy misie już nigdy więcej jej nie zobaczyły.





